Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

nie palcie nakropów

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
3 soczyste wiadra w bardzo krótkich odstępach.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Do wiadra podchodziłem podekscytowany i zmieszany.
Palenie odbyło się u ziomka na chacie w 5 osób, wszyscy dobrze mi znani bez żadnych nowych osób.
Doświadczenie:
Raz na jakiś czas joint, średnio raz w miesiącu.

raporty fddgod

nie palcie nakropów

Siema, jestem Marcin i napiszę o tripie który miał miejsce już dość dawno (maj 2017).

Wtedy jeszcze jako 16 letni gówniarz, wraz z kolegami poszukiwaliśmy nowych wrażeń i stwierdziliśmy, że zajebiemy sobie wiadro. Wybiła 17, byłem podekscytowany ponieważ z takowym obrzędem w moim nastoletnim życiu jeszcze do czynienia nie miałem. Ziomek ogarnął niecałe 2g baki wątpliwej jakości. Z początku wszystko fajnie, rozsiedliśmy się u ziomka. Ekscytacja narasta, w tle leci muzyka. Po nabiciu lufki zaczynamy zabawę.

Z racji że przy czymkolwiek ciężko jest mi znaleźć umiar, spaliłem 3 może 4 solidne wiadra w przeciągu 10 minut. Z początku wszystko fajnie, faza się wkręcała czułem to typowe dla ujebania rozluźnienie, aż nagle jak nie huknie poczułem jakby ktoś mnie jebnął w głowe obuchem. Zacząłem rozmyślać o swoich wnętrznościach, bać sie ich i brzydzić jednocześnie. Nie mogłem się pogodzić z faktem, że człowiek jest tak obrzydliwą istotą. Wyobrażałem sobie bijące we mnie serce, flaki a w nich kał. No i zaczęła się jazda, dobre półtorej godziny czasu realnego (w mojej głowie trwało to w nieskończoność) nie mogłem dojśc do siebie starając sie przezwyciężyc obrzydzenie do własnego ciała. Gdy położyli mi miskę do rzygania na kolana czułem jej wgniatający się we mnie ciężar którego nie mogłem znieść. Cały czas towarzyszył mi potworny, metaliczny dźwięk, którego nie mogłem wyrzucić z glowy. Ostatecznie w przeżyciu pomogła mi modlitwa.

Dzięki dokumentacji fotograficznej mogę opisać jak wtedy wyglądałem i jak się zachowywałem: Podczas mojego koszmaru wyglądałem jak opętany, moja twarz była wyjątkowo blada a oczy podkrążone. Robiłem skłony nie zważając na to czy coś lub kogoś przy tym uderzę.

Kiedy faza zeszła, czułem się całkiem ok, oprocz parszywej zalepy. W ustach nie mialem dosłownie żadnej śliny i musialem zwilżac przełyk wodą w 20 minut, łącznie wypiłem 3 litry. Wróciłem do domu puściłem sobie odcinek serialu i znowu zaczęło się piekło. Ostra arytmia, drgawki itd. Do w miare normalnego funkcjonowania wrociłem dopiero po 2, może 3 tygodniach a całkowite wyzbycie sie myśli zajęło mi kilka miesiecy. Do teraz zdarza mi sie rozmyślać i dołowac się faktem, że człowiek jest tylko kawałkiem mięsa. Na aktualny stan myślę, że już ze mną wszystko w porządku. Trip masakryczny, sprawdzajcie jakość zioła które palicie bo moje to na 100 procent był nakrop XD. Od tamtego momentu prawie wcale nie dotykam zioła, jak już to z bardzo dużym dystansem i w małych ilościach.

 

Z ciekawostek to

- podczas peaku leciała piosenka Afromana "Because I Got High", do teraz mam z nią złe wspomnienia.

- tylko ja miałem bad tripa, reszta ziomków czuła dobrze (gospodarz jedynie niepokój)

Ocena: 

Odpowiedzi

Nic ciekawego, nic odkrywczego. Peak po paleniu następuje po pół godziny, czasem nawet później. Palenie nieznanego tematu i to jeszcze nową metodą tak szybko to czysta głupota. Jesteś młody i jaraja Cię hehe narkotyki, ale musisz zmienić podejście. Bo to już nie jest kwestia czy to była maczana czy czysty koper,  tylko głupota Cię do tego stanu doprowadziła.

Ogółem to nie ma pewności że to była "maczana", bo do o wiele gorszego stanu można się doprowadzić paleniem w szybkim tempie nawet najczystszym zielskiem. 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media