Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

the truman show - dwa tygodnie psychozy

the truman show - dwa tygodnie psychozy

Około rok temu miałem dwutygodniową psychozę, powstałą w wyniku codziennego ćpania (przez około 20 dni) dekstrometorfanu, kodeiny, etanolu, MDMA i marihuany. Codziennie porobiony co najmniej trzema z wymienionych, po czasie brałem to już tylko dlatego, że nie mogłem wrócić do normalności. Kodeina i MDMA już nie działały. Nagle uznałem, że muszę czym prędzej przestać. Zostawiłem więc te używki i wtedy się zaczęło...

Najpierw zmieniło się moje postrzeganie rzeczywistości. Pierwsze dekszenia (zaczęły się właśnie w owym czasie) dawały mi poczucie przenoszenia się do alternatywnej rzeczywistości. Głównie zwiedzałem ładne miejsca w Szczecinie po nocach (bulwary, wały Chrobrego, park Kasprowicza/Jasne Błonia, Cmentarz Centralny, itd). Zawsze było pusto, jak na innym serwerze, zero ludzi, cisza w głowie i cisza na mieście. Odpalałem sobie "Shine on you crazy diamond", a dźwięki powodowały orgazm na całym ciele. Latałem tak bez celu, miewając spontaniczne halucynacje.

Mijałem na przykład radiowóz stojący przy chodniku, który w pewnym momencie zamienił się w wielką bryłę z soli. Miewałem po 450mg halucynacje z kosmitami i mutantami, co można przeczytać w jednym z moich pierwszych raportów.

Generalnie było super, a poniżej 360mg nie traciłem tożsamości i wiedziałem wciąż, że po prostu ćpałem i to minie. Jak grubo by nie było, w jaki alternatywny świat i misje od kosmitów bym nie uwierzył, to wciąż wracałem do rzeczywistości już na zejściu.

Jednak nie tym razem. Po tylu dniach codziennego ćpania tego wszystkiego, nie wróciłem do siebie. I wcale o tym nie wiedziałem - podczas psychozy rozumowałem świat na swój chory pokręcony sposób i ani go głowy mi nie przyszło, że mogło mi się po prostu coś popierdolić we łbie.

Ale cóż to za psychoza? Jakie były objawy? 

Generalnie nazwałem to "dwutygodniowym The Truman Show". Otóż przyjaciele i rodzina, którzy mnie otaczali, wydawali mi się dziwnie obcy i dalecy. Nie wiem nawet kiedy uznałem ich za podstawionych aktorów... Wydawało mi się, że nie zawsze nimi byli, ale ktoś kiedyś ich podmienił, może niedawno.

Wszelkie wzorce i filtry logiczne poszły się, za przeproszeniem, jebać. Ciągle widziałem powiązania między rzeczami. Rozmawiałem o czymś z kolegą, potem wieczorem przyjaciółka wpada i porusza te same tematy. Nie przyszło mi do głowy, że przypadki się zdarzają. To oczywiście był dowód nie tylko na podstawionych aktorów w moim otoczeniu, ale także na kontrolę mojego życia przez bliżej nieznane siły.

To chyba były te same siły, które w raporcie o kosmitach na Trasie Zamkowej w Szczecinie wytworzyły magiczne pola energetyczne i obserwowały mnie z UFO nad Odrą. Te same, które kazały mi którędyś iść, aby wydostać się z symulacji.

No jak widać, spójności w tych psychozach nie ma. Ale jak już wszyscy wiemy po przykładach z naszego kochanego forum, dla człowieka w psychozie nie ma racjonalnych argumentów. Nie ma dowodów, nie ma krytycznego myślenia. Jest tylko teza, psychotyczna teza, a wszystko dookoła zawsze w magiczny sposób można widzieć pod takim kątem, aby tej tezy broniło i udowadniało ją wg umysłu człowieka w psychozie.

Kierowano moim życiem na codzień, a aktorzy dawali mi wskazówki, żebym się tego domyślał. Nie wiem po jaką cholerę, przecież skoro mają grać, to nie mogą dawać mi podpowiedzi, bo się połapię... To też jest oczywiste, ale nie w takim stanie. Toteż myślałem, że chcą mi po prostu poryć łeb. Że chcą, żebym dostał psychozy. O ironio!

Starałem się bawić w ich gierki, operować rozmowami tak, aby to oni się bali. Wkręciłem sobie jakieś gówna pokroju tego, że lekko zmienił się odcień włosów przyjaciółki. Mówiła mi, że ich nie malowała. Ha, miałem dowód!

Z dnia na dzień było tylko gorzej. Zapalniczka w kieszeni kurtki pojawia się w prawej ręce, a była w lewej. Akurat myślałem o prawości i patrzyłem na jakiś kościół. No tak, muszę być bardziej prawym człowiekiem. Muszę się ogarnąć i zadbać o pewne kwestie.

I nagle zaczyna padać deszcz. Oczyszczenie! Zostało mi wybaczone!

Zerkam na telefon, znowu ta jebana numerologia w godzinach i datach. Ktoś coś mówi, w radiu lub na chodniku. Na pewno o mnie. No tak, znowu ze mnie szydzą. Wszyscy mi dokuczają, bo biorę te narkotyki.

Posty znajomych na Fb, losowe krzyki za oknem - też do mnie. Zrywanie się z łóżka 100x w ciągu nocy słysząc auto, żeby zobaczyć, czy to nie policja. A jak policja to do mnie, wiadomo. Obserwują mnie. I gdzie te kamery w mieszkaniu? Szukam, szukam, nie ma. Gdzieś muszą być. Żyrandol na suficie przypominający oko - bingo! Zawsze wyglądał strasznie, zapewne to jest artefakt, za pomocą którego mną sterują. 

Graffiti na ścianach, słowa w muzyce, reklamy na Pornhubie - kurwa, wszystko o mnie! Kiedy pozwoliłem na podmianę tego wszystkiego? A może zawsze takie było, a ja dopiero zaczynam całe to piekło zauważać? A może się zabić? Tak, zabić - to jest to.

Zaczepiałem ludzi na mieście porobiony trawą, którą po kilku dniach psychozy zacząłem znowu palić. Mówiłem im, że ja kurwa wiem! Że wszystko wiem i chuja mi mogą! Że wybrali niewłaściwego człowieka, że umiem odeprzeć ich energię i się nie dam. Porażka...

Trwało to około dwóch tygodni, aż zacząłem się tym dzielić z bliskimi i doprowadziłem do konfrontacji. Przeszło w ciągu 24 godzin, ale śladowe, marginalne myśli tego typu zostały do dzisiaj. Mały zbieg okoliczności, a chory łeb już tworzy teorie spiskowe. Teraz od razu je ignoruję, śmiejąc się - wtedy przyjąłbym je za pewnik. 

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
26 lat
Set and setting: 
Codzienna depresja
Ocena: 
Doświadczenie: 
Ówcześnie tylko to co w raporcie i amfetamina
natura: 
Dawkowanie: 
Codziennie przez dwa tygodnie mieszanki

Odpowiedzi

Skąd ja to znam hehehe. Najlepszy/gorszy jest ten brak logicznego myślenia. Ten gołąb co wczoraj przed oknem przeleciał to na pewno sterowany, tajniaki mnie obserwują, wczoraj przecież tożsamość Bourne'a leciała na Polsacie xD

Ziomek polecam detox 3 miesięczny :)

Miałem podobne jazdy ale od alko i trawy :D

teraz juz nigdy normalnie palenie mi nie wchodzi,musze przed boniaczem walnąć z 3-4 piwa :P

A no i sativy już odpadają u mnie jedynie hybrydy z przewagą indi lub indica :D

Co do tripu ciekawy,zrób detox a organizm się zregeneruje :D

Pozdro :)

essa.

Czarna owca

Ten koleś wdychał swoje gówno z sikami w celu porobienia się, nie oczekuj od niego detoxu.

Historia jest sprzed roku, jest to uwzględnione w pierwszym akapicie, może Wam się przyda detoks, jak występują problemy z czytaniem. A na pewno przyda się jeśli ktoś uwierzył w historię o jenkemie XD co za łeb

XDDD Nie wierzę, że ktoś w to uwierzył xD raport super, ja od brania deksa ok. 3 razy w tygodniu już miewałem lekkie psychozy. Np na jakimś plakacie widzę terapię parą bromową, czy coś takiego, no i uznaję to za znak, że muszę przestać ćpać deksa xD Bo to bromowodorek. 11:11 to ja chłopie widziałem każdego dnia. Chociaż z tymi 11stkami to faktycznie raz pojebana akcja była, pojechalismy do ziomków jarać i se mówię skończ widzieć te 11stki jebancu. A kumple jarają bongo, gadają coś i akurat jak to pomyślałem, ktoś coś mówił o najebaniu komuś i mówi- Noo jakbyśmy tam wpadli w JEDENASTU to by było! - akurat 11 nas tam siedziało. Mi się włącza bad trip. Paranoja, myślę sobie. Mówię do.zioma- ściszysz muzykę? Ścisza. Nie patrząc na ekran, więc tylko wyciągając rękę z pilotem i gadając z innym ziomkiem. Ściszył na 11. Paranoja w chuj. Mierzę se puls na telefonie. 111. RO ZJE BA NE. 

 

do tej pory nie mam pojęcia, czy takie przypadki istnieją, czy faktycznie jakoś myślami przyciągałem 11stki, ale dziwne to było. A oprócz widzenia tych 11stek i wkręcania se, że gdzieniegdzie są znaki dla mnie, innych psychoz nie miałem. Zero wkrętek z policją i obserwowaniem. Chociaż wkręcałem sobie, że babka wie, że jestem naćpany xD Albo że mam autyzm i nikt mi o tym nie mówi i mnie wszyscy specjalnie traktują xD No, i poza tym już nic. Ale jakbym dalej ćpieł, to podejrzewam, że i gliny by zaczęły przyjeżdżać xD Pozdro

Miłość ma tyle form, a tak trudno je rozwinąć.
Umierała stokroć, wciąż nie może zginąć.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2021
design: Metta Media